Emocjonalne zadupie

Tak czasem bywa, że na różnych etapach życia trafiamy w miejsce, które trudno opisać słowami. Można nazwać je depresją, utknięciem albo przestrzenią, w której przestaje być wygodnie. Mnie spodobało się określenie tego miejsca jako emocjonalnego zadupia.

Dla mnie to miejsce może się pojawić, gdy występuje co najmniej jeden z trzech aspektów:

1) Trudność z podjęciem decyzji życiowej i jednoczesna presja, by ją podjąć.

Czasem dochodzisz do miejsca, w którym przestaje być wygodnie. Masz już świadomość, że tak jak funkcjonujesz, nie możesz trwać dłużej, a jednocześnie nie poszedłeś za tym, czego chcesz — nie znalazłeś jeszcze nowego pomysłu na siebie, bądź coś wciąż trzyma Cię przy „starym”. To trudne miejsce i to właśnie wtedy najczęściej zachodzą zmiany w życiu. To jest miejsce i czas na próbowanie.

Zmiany te mogą być zarówno zaplanowane, jak i chaotyczne. Z perspektywy ważne jest przygotowanie przestrzeni na to próbowanie. Bo gdy potrzebujesz próbować, a jednocześnie tracisz własną stabilność i kontrolę, świat wokół również staje się chaotyczny — jakby nagle zaczynało mu brakować ciągłości. Możesz czuć się zagubiony w nowej rzeczywistości, przytłoczony liczbą zmian, a jednocześnie mieć trudność z przetrawieniem tego, co dzieje się w Tobie.

To ważne miejsce, by próbować i doświadczać. Moje doświadczenie zmian — które polubiłem, a jednocześnie nieraz się w nich gubiłem — pokazało mi, że można zmieniać zarówno duże, jak i małe rzeczy. W zależności od sytuacji kryzysowej warto sprawdzać, na co jest gotowość.

2) Brak głębszego, dalszego sensu.

Według Viktora Frankla — człowieka, który przeszedł przez kilka nazistowskich obozów koncentracyjnych, w tym Auschwitz — w książce „Człowiek w poszukiwaniu sensu” sens odnajdujemy na trzy główne sposoby:
• poprzez twórczą pracę i działanie,
• przez doświadczanie wartości (miłość, dobro, piękno, prawda) oraz kontakt z innymi,
• przez przyjęcie właściwej postawy wobec nieuniknionego cierpienia.

Często utykamy, szukając sensu i porównując się z innymi. Nie możemy odnaleźć sensu ani sił do działania. Dobrze jest traktować to miejsce jak przystanek przed dalszą drogą. Jednocześnie takie stany uruchamiają mechanizmy obronne, takie jak unikanie lub nadmierne analizowanie, które utrwalają poczucie utknięcia.

Znam dobrze to miejsce nadmiernego analizowania i pisania w głowie różnych scenariuszy bądź prowadzenia rozmów z innymi. Siedzenie w myślach i ogromny trud wracania do ciała, do medytacji, do zwyczajów, które dają spokój. To miejsce, gdzie jest wiele niepokoju. Tutaj włączamy nasze zasoby relacyjne, by przejść przez ten stan, a później ponownie powrócić do siebie, do oddechu i ciała.

Życia nie musisz spełniać w głowie — krok po kroku można doświadczać więcej ciała. Często w terapii zadajemy pytanie: „A co Ty chcesz od życia?”. Czasem, zwłaszcza w trudnej chwili, warto sformułować je inaczej: „Czego życie wymaga ode mnie?”

3) Nadmierne oczekiwania ponad to, co możemy w danej chwili zrealizować.

Bliski jest mi slogan, który często widywałem i na który ponownie zwróciłem uwagę u T.J. Powera: „Zdrowa dawka DOSE – dopaminy, oksytocyny, serotoniny i endorfin” oraz myśl, że szczęście to rzeczywistość minus oczekiwania.

Jeśli mamy wygórowane oczekiwania wobec życia — a ja je również mam — samo w sobie nie jest to problemem. Problem pojawia się wtedy, gdy znacznie przekraczają one to, co realnie mogę w danej chwili osiągnąć. Wtedy trawią rozczarowania, a czasem zazdrość. To miejsce, by sobie na jakiś czas odpuścić. Warto częściej doceniać siebie i praktykować wdzięczność — zarówno w działaniu, jak i w dialogu, który prowadzimy ze sobą każdego dnia.

Dla mnie sensem jest pisanie własnej historii — historii pełnej doświadczeń, emocji i życia. Podoba mi się scena z filmu „Sekretne życie Waltera Mitty”, kiedy Walter decyduje się wskoczyć do helikoptera.

A Ty gdzie jesteś?
Ground Control to Major Tom… Can you hear me, Major Tom?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *